|
|
|
Jeśli odczuwasz potrzebę skontaktowania się z autorem, chciałbyś o coś zapytać a zwłaszcza jeśli nie zgadzasz się z czymś, o czym tu przeczytałeś kliknij ikonę koperty powyżej.
|
Ameryki pewnie nie odkryję. Niemniej jednak parę rzeczy (zarówno tych dobrych jak i złych) na własnej skórze doświadczę. W tym miejscu chcę podzielić się nimi z Wami - może niektóre z nich niektórym z Was wydadzą się oczywiste. Może jednak innym pozwolą uniknąć paru błędów lub zasugerują jakiś pomysł czy rozwiązanie problemu. Zapraszam więc do Eksperymentalnika... Eksperymentalnik (Pamiętnik Eksperymentalny) czyli lepiej na cudzych niż własnych błędach... Chłodzenie jednak będzie potrzebne Dziurawienie szkła, czyli o powrocie z filtra O bezpieczeństwie elektrycznym Filtrowanie przez żwir koralowy, kaskada i ruch powierzchni Metoda Ballinga, czyli o dozowaniu wapnia O sztormach, chmurach i naturze O zabezpieczeniu dna, czyli kratka od podżwirówki itp. O ujarzmianiu bestii - czyli jak "podrasować" odpieniacz Weipro Co za nisko to nie zdrowo, czyli o HQI słów kilka Skąpy dwa razy traci - w przypadku zakładanie akwarium to powiedzenie sprawdza się w 100%. Chcąc zaoszczędzić parę złotych zdecydowałem się na zakup pompy fontannowej w roli pompy głównej panelu filtracyjnego. Niestety po uruchomieniu okazało się, że jest na tyle głośna, że po namyśle dokonałem zamiany pompy na Power Head'a 802. Sytuacja powtórzyła się przy okazji wyboru soli. Tak się złożyło, że w owym czasie była łatwo dostępna niedroga sól znanej przecież firmy Sera. Niestety okazało się, że woda przyrządzona z niej ma zbyt niskie pH i stężenie jonów wapnia. Skończyło się na reklamacji w sklepie i wymianie soli na markową Instant Ocean. Na zakupie ważnych rzeczy takich jak np. pompa główna i sól nie ma co oszczędzać - lepiej zapłacić parę złotych więcej za produkt dobry i znany (dobrze jest zasięgnąć opinii o nim wśród jego użytkowników - np. przeglądając przepastne archiwum grupy dyskusyjnej pl.rec.akwarium). Chłodzenie jednak będzie potrzebne - planując zbiornik założyłem, że o chłodzeniu będę miał jeszcze czas pomyśleć. Przecież do lata było jeszcze parę miesięcy. Zresztą z praktyki słodkowodnej wiedziałem, że temperatura niebezpiecznie rosła jedynie w ciągu naprawdę kilku najgorętszych dni w roku - a przez te dni od biedy jakoś sobie poradzę doraźnymi metodami typu "woreczki z lodem". Błąd. I to podwójny. Po pierwsze akwarium morskie jest bardziej wrażliwe na przegrzanie (przechłodzenie pewnie też) niż tropikalny zbiornik słodkowodny. Po drugie w solniczce zainstalowane jest z reguły więcej mocy elektrycznej (pompy cyrkulacyjne, duża pompa główna, pompa odpieniacza no i silne oświetlenie), co oznacza dużą produkcję ciepła. Szybko okazało się, że przy włączonych wszystkich urządzeniach elektrycznych temperatura w niezbyt ciepły dzień wiosenny osiąga 27°C - czyli za dużo. Trzeba było (jeszcze przed wprowadzeniem pierwszych koralowców) pomyśleć o jakimś chłodzeniu. Jak chłodzić? - zakupu profesjonalnej chłodziarki ze względu na cenę nie brałem poważnie pod uwagę. Widziałem w sieci różne interesujące rozwiązania typu ogniwo Peltier'a czy wiercenie dziury w domowej lodówce, do której następnie wprowadza się wężykiem wodę z akwarium (oczywiście nie wylewa się jej do tej lodówki tylko cały czas jest w wężyku :-) ). Niemniej jednak ze względu na możliwą burzliwość reakcji pozostałej części rodziny spowodowaną dziurawieniem sprzętów AGD oraz odległość tychże od zbiornika zdecydowałem się na rozwiązanie znacznie prostsze, tańsze i szeroko praktykowane - czyli podmuchanie na akwarium (ściśle na powierzchnię wody) przy pomocy wiatraczka od komputera. Z tym, że ja nie użyłem wentylatora do chłodzenia procesora ale takiego za 25 zł przeznaczonego do chłodzenia wnętrza całej obudowy komputera a montowanego tak jak karta PCI. Hałasujące pompy - po pierwsze należy starać się wybierać pompy, które "z natury" są ciche. Jeśli pompa hałasuje to można próbować jedynie ograniczyć uciążliwość zjawiska ale wyeliminować całkiem IMHO się nie da. Doświadczyłem tego na własnej skórze kupując pompę fontannową Aqua Szut Struga oraz walcząc z pompą odpieniacza Weipro SA 2011, która była na jego wyposażeniu. Obie wymieniłem na Power Heady 802, które też nie są bezgłośne ale niewątpliwie cichsze od poprzedniczek. Po drugie pompę można ustawić na kawałku miękkiej pianki (gąbki) tak aby wibracje nie przenosiły się na szklane dno sumpa czy panelu filtracyjnego. Hałasujący odpieniacz - zakupiłem odpieniacz Weipro, który pracuje w oparciu o zwężkę Venturiego. To zacne i nieodzowne w akwarium morskim urządzenie ma pewną wadę - hałasuje. I znów podobnie jak w przypadku dokuczliwych pomp trudno jest ten problem wyeliminować. Można jednak nieco powalczyć. Po dogłębnych analizach popartych skomplikowanymi obliczeniami (żartuję oczywiście ;-) ) doszedłem do wniosku, że są 3 główne źródła niepożądanych dźwięków związane z odpieniaczem. 1.
Szum bąbelków
powietrza - tu chyba nic nie poradzimy jeśli odpieniacz nie jest umieszczony w sumpie, który znajduje się w zamkniętej szafce. Wtedy można próbować wytłumić
całą szafkę. 2. Pompa odpieniacza - patrz punkt wyżej: Hałasujące pompy 3. Wlot powietrza
dla zwężki Venturiego. Przede
wszystkim zamieniłem sztywną plastikową rurkę podłączoną do zwężki na miękki
wężyk. (9 grudnia 2003) - niezłym "patentem" podpatrzonym u Darka S okazało się też zastosowanie bardzo długiego (nawet kilka metrów), miękkiego wężyka doprowadzającego powietrze do zwężki, który następnie luźno zwijamy. Nie ma potrzeby umieszczania na jego końcu jakichś "tłumików" - sam wężyk działa jak niezły tłumik. Wklejanie tła od wewnątrz - Filtracja w moim zbiorniku oparta jest o wklejony panel filtracyjny. Ukrycie tej całej "rafinerii" wymagało przyklejenia tła na szybę oddzielającą główną część zbiornika od tegoż panelu - czyli wewnątrz akwarium. Użyłem do tego niebieskiego tła z folii, które można bez problemu kupić w sklepach zoologicznych, a które mogą być moczone w wodzie morskiej bez szkody dla niej. Jako kleju użyłem silikonu akwarystycznego. Po zalaniu akwarium okazało się, że napór wody docisnął tło do szyby tak, że widoczne stały się wszystkie nierównomierności nałożenia silikonu. Wniosek jest taki, że należy dołożyć wszelkich starań aby równo rozprowadzić silikon na szybie lub... użyć innego, sztywnego tła. Ostatnio spotkałem się z pomysłem aby wykorzystać do tego barwione płyty z tworzywa sztucznego (np. spienionego PVC itp.) - IMHO to może być niezły pomysł. Dziurawienie szkła, czyli o powrocie z filtra - wymyśliłem sobie to tak: w szybie oddzielającej panel filtracyjny od głównej części zbiornika wykonam stosowną dziurkę, przez którą przeprowadzę rurkę z przefiltrowaną wodą powracającą z panelu. W ten sposób (ponieważ dziurka miała być tak nisko jak to możliwe) uda mi się ją zamaskować przy pomocy kamieni i wszystko będzie pięknie i elegancko. Nie było. Po pierwsze już podczas próby hydraulicznej w akwarium zalanym jeszcze kranówą okazało się, że przejście nie jest całkowicie szczelne i wlewa się nim woda do komory filtracyjnej tak, że trudno jest w niej utrzymać założony, niski poziom wody (złoże zraszane stałoby się zatopione). Po drugie ze względu na małą szerokość panelu filtracyjnego zmontowana instalacja hydrauliczna wraz z pompą stałaby się po zalaniu zbiornika praktycznie nierozbieralna. A tak być nie może (pompa może się np. zepsuć lub choćby wymagać wyczyszczenia). Po trzecie przy takim rozwiązaniu trudno jest wyeliminować przenoszenie się na szybę drgań pompy za pośrednictwem rurki . Ostatecznie więc dziurkę zakleiłem szklaną płytką (łatka straszy mnie do tej pory) a powrót z filtra wykonałem z rurek PVC w postaci klasycznej "fajki". No i po co było dziurawić to szkło??? Refleksy świetlne - jedną z wielu zalet zastosowania żarnika HQI do oświetlenia akwarium są piękne, drgające refleksy świetlne, które niewątpliwie podnoszą estetykę zbiornika. To co napiszę jest może oczywiste: aby pojawiły się powierzchnia wody w akwarium nie może być gładka. Skierowanie wylotu jednej z pomp cyrkulacyjnych lekko skośnie do góry tak, aby strumień wody marszczył powierzchnię, daje znakomite rezultaty. Żwir na dnie – na spory dylemat natrafiłem rozważając sposób przykrycia dna akwarium. Otóż często w sieci można spotkać opinie, że w zbiorniku rafowym lepiej jest zostawić gołe, nie przykryte dno. Po pewnym czasie zarasta ono glonami wapiennymi i nie straszy już szklaną sztucznością - za to nie ma problemów z gromadzącym się detrytusem w warstwie podłoża. Z drugiej jednak strony można znaleźć sporo przykładów bardzo udanych zbiorników z warstwą żwiru koralowego na dnie, które IMHO ładniej się prezentują. Konsultacje internetowe z bardziej doświadczonymi akwarystami spowodowały, że stałem się jeszcze bardziej skołowany. Jedni radzili: nie przykrywaj pod żadnym pozorem, inni: przykrywaj koniecznie. Ło Jezu.... Ale mętlik... Ponieważ na dnie trzeba i tak rozłożyć kratkę od podżwirówki aby zabezpieczyć je przed pęknięciem, wpadłem na pomysł aby rozłożyć ją na całej powierzchni dna i wprowadzić pod nią strumień przefiltrowanej wody. Pomysł jednak po głębszej analizie odrzuciłem. Po pierwsze wydajność pompy byłaby prawdopodobnie zbyt niska, aby przepływ wody powodował wymywanie zanieczyszczeń (żwir praktycznie musiałby się „gotować”). Po drugie spowodowałoby to obniżenie wydajności pompy głównej filtra z powodu dodatkowego oporu hydraulicznego warstwy podłoża oraz kilku dodatkowych kolanek, które trzeba by dołożyć. Po trzecie w panelu filtracyjnym nie mam typowej części do mechanicznego cedzenia zanieczyszczeń a więc gromadziłyby się one od spodu pod kratką powodując kłopoty z jakością wody. Ostatecznie poszedłem na kompromis. Ułożyłem cienką (około 1cm) warstwę żwiru koralowego jedynie tam gdzie byłoby widać „gołe” dno. W ten sposób ilość podłoża jest niewielka i łatwa do odmulenia. I wilk syty i owca cała (taką mam przynajmniej nadzieję). Panel czy sump?- Moje akwarium stoi na szafce, która w praktyce uniemożliwia zamaskowanie tzw. sumpa wraz z rurkami, kabelkami itp. Jeśli jednak nie istnieją tego typu przeszkody to gorąco zachęcam do budowy typowego sumpa, czyli filtracji zlokalizowanej w dodatkowym zbiorniku. Jest to rozwiązanie znacznie bardziej ergonomiczne (dłubanie w komorze o szerokości 10 cm i głębokości 45 cm wcale nie jest proste) a dodatkowo powoduje zwiększenie ilości wody w obiegu (panel niestety daje dokładnie odwrotny efekt).
Uzupełnianie wyparowanej wody –
z początku zakładałem, że wyparowaną wodę będę
uzupełniał ręcznie. Szybko okazało się, że nie jest to najlepszy pomysł.
Oczywiście można i tak ale takie rozwiązanie ma kilka wad. Reasumując okazało się, że wodę trzeba uzupełniać dwa razy dziennie w sumie wlewając około 1 litr. A to już stało się uciążliwe. „Co by tu zrobić, żeby nic nie robić?” (to jedno z ulubionych powiedzeń mojego pracodawcy :-) ) Oczywiście zmajstrować system stałego uzupełniania.
O bezpieczeństwie elektrycznym
- Prąd i woda to jak wiadomo nie najbezpieczniejsze połączenie. A
już słona woda, która bardzo dobrze przewodzi prąd... Oczywiście wszystkie
urządzenia stosowane w akwarium powinny być wykonane w odpowiednim standardzie
IP. Niemniej jednak nie trudno sobie wyobrazić taką sytuację jak np. stłuczenie
szklanej grzałki pod napięciem podczas manewrów w sumpie czy panelu.
Czy kupić filtr r.o.? -
Obecnie uważa się, że do preparowania sztucznej wody morskiej należy
bezwzględnie używać wody o bardzo wysokiej jakości. Najbardziej sensownym
sposobem pozyskiwania takiej wydaje się zastosowanie technologii odwróconej
osmozy. Są oczywiście i inne metody (np. destylacja czy demineralizacja na
układzie żywic jonowymiennych) ale są one zbyt drogie w eksploatacji, zbyt
skomplikowane lub nie zapewniają dostacznej jakości wody. Pozostaje zatem
pytanie: kupić własny filtr r.o. czy zaopatrywać się w wodę z takiego filtra od
kogoś, kto go posiada. Chcąc ograniczyć koszty inwestycyjne w pierwszej chwili
zdecydowałem się na wariant drugi, czyli kupowanie wody w pewnym sklepie
zoologicznym, który posiada duży filtr na własne potrzeby. Szybko doszedłem do
wniosku, że jednak w dłuższym okresie to się zwyczajnie nie opłaci (50 gr./l).
Zatem postanowiłem kupić własny filtr - ale nie od razu. Chciałem odczekać ze 2
miesiące od założenia zbiornika, żeby nieco ochłonąć finansowo. Płytka rozdeszczająca - takową, służącą do rozprowadzania wody nad złożem zraszanym, wykonałem sam. Bierzemy płytkę z tworzywa sztucznego i wiercimy dziurki. Niby proste ale i tu udało mi się popełnić błąd. Otóż użyłem wiertła 5 mm. Szybko okazało się, że jest to zbyt duża średnica. Otworki miały za dużą przepustowość i cała woda trafiająca na płytkę przepływała przez kilka pierwszych rzędów otworów tak, że dalsze były już zupełnie suche. Złoże nie było równomiernie zraszane. Pierwsza płytka powędrowała więc do kosza. Do zrobienia drugiej użyłem już wiertła 2 mm. Ta sprawdza się już lepiej ale po pewnym czasie otworki zarastają glonami i innym paskudztwem co wymaga regularnego czyszczenia lub ... zastosowania większych otworków (3 mm ? ) ;-) .
Prawa Murphy'ego.
Jak ma pęknąć to pęknie. No i pękło. W nocy. Z głośnym hukiem i
chlupotem. Na dodatek wtedy, kiedy mój pracodawca wysłał mnie na 3
tygodnie 1300 km od domu. Zostały w nim jedynie
białogłowy, które o akwarium wiedzą tyle, że jest mokre (od środka oczywiście).
O 3 nad ranem w hotelu zbudził mnie telefon a w słuchawce usłyszałem
przestraszony głos: "Łukasz, woda się leje z takiej rury... no wiesz - tej
takiej z tyłu akwarium. Co robić???". Rur to ja mam tam całkiem sporo.
Rozpędzenie do poziomu użyteczności mojej zaspanej mózgownicy zajęło mi parę
chwil. Niemniej jednak chyba nie było wystarczające ponieważ byłem przekonany,
że pękł śrubunek na rurce doprowadzającej wodę do odpieniacza. A tymczasem pękło
zupełnie co innego: też pierścień i też szary ale zupełnie gdzie indziej.
Odpieniacz Weipro SA 2011 ma na korpusie, poniżej kubeczka zbierającego
"śmietankę" taki szary pierścień, który jak się okazało spaja urządzenie. Jego
pęknięcie spowodowało rozszczelnienie. Całe szczęście, że odpieniacz powiesiłem
we wnętrzu panelu filtracyjnego a nie na zewnętrznej ściance akwarium. Dzięki
temu wylewająca się woda nie wydostawała się poza akwarium. Po południu
przybył na pomoc wezwany telefonicznie Darek S, który dokonał prowizorycznego
uratowania sytuacji przy pomocy różnych dziwnych rzeczy, które miał akurat pod
ręką (taśma klejąca, gumki, żyłka do rakiety tenisowej, patyczek itp.). Po
powrocie ze służbowych wojaży uznałem, że jestem w stanie usterkę usunąć
samodzielnie, tzn. skleić dwie części korpusu przy pomocy niezastąpionego
silikonu (kurcze, jak ludzie kiedyś sobie dawali bez niego radę???) i w ten
sposób wyeliminować konieczność stosowania pierścienia spajającego, który
właśnie pękł. Oczywiście odpieniacz ewidentnie kwalifikował się do reklamacji
(wszak pęknięcie nastąpiło samoczynnie w środku nocy - nikt w tym nie pomagał bo
wszyscy spali). Niemniej jednak procedura pewnie trochę by trwała a odpieniacz
jest bardzo potrzebnym elementem setup'u.
Wyjazdy akwarysty - Niestety.
Praca moja związana jest z dużą ilością wyjazdów. Nie ma problemu jeśli są to
wyjazdy kilkudniowe. Trafiają się również dłuższe. Właśnie wróciłem z ponad
miesięcznej delegacji. Tym razem nic nie pękło, nie urwało się ani nikogo nie
zalało. Jednym słowem nie zdarzyła się żadna awaria jak to było poprzednio
(patrz punkt wyżej), ale ... Akwarium podczas mojej nieobecności opiekowała się
tzw. reszta rodziny, która mimo szczerych chęci, zaangażowania i wielkiego
przejęcia swoją rolą oraz szkolenia akwarystycznego przed wyjazdem nadal
pozostaje niestety tylko "cywilną" częścią rodziny, czyli mówiąc oględnie nie ma
zielonego pojęcia o akwarystyce (no, może trochę przesadziłem - coś tam
już wiedzą). Czyli można wytłumaczyć, że np. ten preparat w żółtej buteleczce
należy wlewać w każdy piątek w ilości 5 ml a ten drugi... itd. To jest jednak
czysto mechaniczne odtwarzanie pewnego schematu postępowania, które praktycznie
nie zawiera w sobie żadnej elastyczności i nie daje szansy reagowania na ciągłe
zmiany sytuacji, które niewątpliwie mają miejsce w ciągle jeszcze przecież
dojrzewającym zbiorniku. Tymczasowi opiekunowie mojego zbiornika postępowali
więc zgodnie z moimi zaleceniami, sumiennie, regularnie i w najlepszych
zamiarach. Cypraea tigris - porcelanka tygrysia. Ślimak przepiękny. Niestety minirafa jest dla niego za mała :-(
Nie tylko przyjemności -
"żelazny zestaw": ukwiał + błazenek. Wielu początkujących zakłada akwarium
morskie z myślą, że będzie oglądać u siebie ten przepiękny związek zwierzaków.
Ja również. Ukwiał to niestety dosyć wrażliwe zwierzę. Mimo wszystko
zdecydowałem się zaryzykować i kupiłem. Czekałem przez 5 miesięcy aż akwarium
dojrzeje. Parametry wody podręcznikowe. Oświetlenie silne. Aklimatyzacja długa.
Powinno być ok. Nie było. Ukwiał przeżył u mnie kilka dni. Mimo licznych
konsultacji z "autorytetami" nie udało się ustalić przyczyny śmierci zwierza.
Wnioski dla mnie są dwa: Filtrowanie przez żwir koralowy, kaskada i ruch powierzchni - Powierzchnia wody w akwarium powinna się poruszać. Z przynajmniej trzech powodów:
Z czasów słodkowodnych miałem sprawny filtr kaskadowy AquaClear. Postanowiłem
użyć go. Skoro już filtr miał pracować to szkoda było nie wykorzystać jego
objętości. Pozostała kwestia czym wypełnić pustą komorę filtrującą. No i tu
wpadłem na jak się później okazało niezbyt szczęśliwy pomysł: żwirem koralowym.
Materiał taki to przecież tak pożądany w akwarium morskim węglan wapnia. Po
jakichś 3 miesiącach eksploatacji filtra pojawiły się problemy z glonami.
Szukając przyczyn dowiedziałem się, że jedną z nich może być właśnie
zastosowanie żwiru koralowego do filtracji. Chodzi o to, że materiał taki nie
jest wyłącznie filtrem biologicznym ale również mechanicznym. Po pewnym czasie
(najczęściej kilka miesięcy) złoże filtracyjne jest już mocno zanieczyszczone a
rozkładająca się w nim materia organiczna zaczyna stanowić obciążenie dla
zbiornika. Filtr zamiast oczyszczać wodę wzbogaca ją w niekochane przez
akwarystów substancje typu azotany. Akwarium musi poradzić sobie z tym
problemem. Jest to więc zbędne obciążenie dla żywej skały i naturalnych
mechanizmów oczyszczania . Efektem często jest pojawienie się problemów z
derbezją czy innymi glonami.
Magnez
- jest bardzo ważnym
składnikiem wody morskiej. Dlaczego? Dlatego, że ma istotny wpływ na ilość
wapnia, którą można rozpuścić w wodzie. Pierwiastek ten (wapń) łatwo tworzy w wodzie z
węglanami i wodorowęglanami słabo rozpuszczalny związek: węglan wapnia (CaCO3).
Uważa się, że w akwarium morskim (zwłaszcza rafowym) ilość wapnia powinna
wynosić około 400 ppm zaś twardość węglanowa min 7-8 stopni niemieckich. Ilość
taka przekracza około trzykrotnie ich naturalną rozpuszczalność. Utrzymanie tak
dużego nasycenia wody wapniem możliwe jest
właśnie między innymi dzięki odpowiednio dużej ilości magnezu rozpuszczonego w
wodzie (istotne są także śladowe ilości fosforanów i inne czynniki).
Metoda Ballinga, czyli o
dozowaniu wapnia - w akwarium rafowym oczywiście niezbędna
jest suplementacja wapnia. Jednym z wyborów, którego należy dokonać planując
budowę solniczki jest jej sposób. Najwygodniejszym rozwiązaniem wydaje się
zastosowanie urządzeń takich jak kalkmikser i kalkreaktor. Niestety sporo
kosztują a samodzielne ich zrobienie wymaga już ponad przeciętnych umiejętności i wiedzy.
Założyłem więc, że będę stosował gotowe preparaty wapniowe, które są dostępne bez
problemów w sklepach. Nie są one tanie. Zbiornik jednak też nie jest duży i nie
przewiduję w najbliższym czasie, aby pojawiły się w nim np. koralowce twarde,
które zużywają duże ilości tego pierwiastka. Szybko okazało się, że jednak same
glony wapienne i zwierzaki, które mam w akwarium też wsuwają wapń aż im się
"czułki trzęsą" (czy co tam mają innego do trzęsienia). Aby utrzymać zalecane
stężenie tego pierwiastka muszę aplikować codziennie porcję preparatów znacznie
większe od zalecanych na opakowaniu przez producenta. Zużycie wapnia wiąże się
również z obniżeniem tzw. kH wody i równolegle trzeba stale podawać bufor pH.
Pampers czy krewetka? -
Urodziła mi się córka. Jestem kompletnie szurnięty na punkcie akwarystyki. Na
punkcie córki znacznie bardziej. Jakie są pierwsze wrażenia taty-akwarysty? Po
pierwsze z ledwością starcza mi czasu na zrobienie testów, nakarmienie
zwierzaków i dodanie preparatów. Po drugie pojawienie się dziecka to jednak
niezły drenaż kieszeni. Jak na razie wszelkie inwestycje akwarystyczne zostały
wstrzymane. Krewetki więc na razie nie będzie. To oczywiście może różnie
wyglądać w zależności od możliwości finansowych rodziców. Ciekawe jaki będzie
długoterminowy wpływ zdarzenia na kondycję akwarium.
O sztormach, chmurach i naturze -
Nawet w tropikach zdarzają się dni pochmurne. Dlaczego w
akwarium wszystkie dni świetlne mają być takie same? Raz w tygodniu robię więc
mojej rafce niepogodę - czyli nie włączam głównego oświetlenia a jedynie światło
aktyniczne. Zwierzaki wydają się zadowolone. Koralowce na drugi dzień są
przepięknie rozwinięte. W ogóle w przyrodzie bardzo mało jest (jeśli w ogóle są) rzeczy "bez sensu". Myślę, że świadomość tego jest bardzo ważna dla każdego akwarysty. A już szczególnie w przypadku akwarystyki rafowej. Staramy się hodować zwierzęta i rośliny, które najczęściej pochodzą w rzeczywistego morza/oceanu. Będą czuły się tym lepiej im bardziej warunki jakie im stworzymy będą zbliżone do naturalnych. Takie "naturalistyczne" spojrzenie jest moim zdaniem bardzo dobrym filtrem pozwalającym ocenić celowość naszych posunięć i rozwiązań jakie chcemy zastosować w akwarium. Wystarczy się zastanowić: czy to jest naturalne? Taka filozofia wymaga jednak wiedzy o przyrodzie. Między innymi dlatego domowe "rafotwórstwo" nie jest proste.
W internetowym magazynie "Advanced Aquarist" przeczytałem
ostatnio taki artykuł:
http://www.advancedaquarist.com. Autor tego
tekstu propaguje stosowanie tzw. MLS (Moving Light System) czyli Ruchomych
Systemów Oświetleniowych. Chodzi o to, aby oświetlenie nie wisiało statycznie w
jednym punkcie ale przesuwało się w ciągu dnia nad akwarium. Po co? Aby kąt
padania światła był zmienny. Spotkałem się zaraz z głosami, że to przesada i po
co kombinować skoro dobrze jest z nieruchomo wiszącą lampą? Bo tak jest w
naturze. Słonce przecież nie wisi nieruchomo nad horyzontem. I to jest dla mnie
argument wystarczający i bardzo ważny. Zastanowię się nad takim rozwiązaniem w moim przyszłym
akwarium (o którym już zresztą powoli myślę). Jeśli MLS nie okaże się zbyt
skomplikowany technicznie jak na moje możliwości to kto wie...
O zabezpieczeniu dna,
czyli kratki od podżwirówki itp.
- W akwarium rafowym powinny znaleźć
się skały. Najlepiej dużo. Kamienie oczywiście lekkie nie są. A szkło jest
kruche. Czyli bezpośrednie ich ułożenie na dnie akwarium jest nieco ryzykowne.
Zdecydowanie bezpieczniej jest ułożyć na dnie jakąś warstwę pośrednią (choć
spotkałem się i z takimi opiniami, że to zbytek ostrożności).
O
ujarzmianiu bestii - czyli jak "podrasować" odpieniacz Weipro -
punkt ten piszę mając już 8 miesięczne doświadczenie z odpieniaczem Weipro
SA-2011. Mercedes to niewątpliwie nie jest. Niewątpliwie ma swoje wady i w
kolejnym zbiorniku pokuszę się o porządniejsze urządzenie. Ma też jedną bardzo
istotną zaletę - cenę. (31 stycznia
2004) Sytuacja się zmieniła i muszę tu uzupełnić powyższy fragment.
Co za nisko to nie zdrowo, czyli o HQI słów kilka. Lampa wisiała u mnie pierwotnie na wysokości około 20 cm nad wodą. Wydaje mi się, że to jednak było za nisko. Skała w miejscach ocienionych wyglądała ładnie i zdrowo. Tak jak powinna wyglądać żywa skała. Natomiast w miejscach bezpośrednio wystawionych na światło HQI była generalnie prawie martwa. Zero glonów wapiennych - panoszy się natomiast derbezja. Postanowiłem podnieść lampę na 30 cm. Pewnie trzeba było dawno tak zrobić. Zobaczymy za jakiś czas jaki będzie efekt... Krewetki tańczące - lubią tańczyć. Niestety tańce z upodobaniem uskuteczniają również na koralowcach. Te oczywiście nie są z tego specjalnie zadowolone (ja też nie lubię jak się po mnie skacze) i reagują zwinięciem się. Jeśli dodać do tego fakt, że po tańcach lubią sobie podjeść (ja też) to sprawa zaczyna się robić kłopotliwa. Bo niestety okazuje się, że dotychczasowa sala taneczna jest również niezłą stołówką. Innymi słowy skubane lubią skubnąć koralowca. Podejrzewam, że to one są przyczyną stopniowego zniknięcia całej kolonii Parazoanthus gracilis oraz innych polipów... I to chyba one poraniły Xenię. Nauczony doświadczeniem zacząłem je lepiej dokarmiać. Wydaje mi się, że sytuacja uległa poprawie. Mam nadzieję. Bo jeśli nie to złapanie ich bez rozebrania połowy zbiornika wydaje się niemożliwe... ciąg dalszy niewątpliwie nastąpi... |