Łukasz Kaczmarek

Jeśli odczuwasz potrzebę skontaktowania się z autorem, chciałbyś o coś zapytać a zwłaszcza jeśli nie zgadzasz się z czymś, o czym tu przeczytałeś kliknij ikonę koperty powyżej.


mój numer Gadu-Gadu:
 834073
 

 

Kiedy powstawał ten dział w pierwszej chwili chciałem tu napisać, że nie ma w nim nic ciekawego i że zakładanie akwarium morskiego nie jest skomplikowane i nie różni się za bardzo od budowy akwarium słodkowodnego z sumpem czy panelem filtracyjnym. Po namyśle stwierdziłem, że byłoby to nieodpowiedzialne. Techniczne wykonanie faktycznie nie jest dużo bardziej skomplikowane. Potrzebna jest jednak wiedza różna od tej, którą posiadają słodkowodni akwaryści. Ponad to moje akwarium rafowe istnieje bardzo krótko i nie wiem jeszcze, czy nie popełniłem jakichś błędów, które z czasem się ujawnią. Na razie wszystko działa prawidłowo (odpukać)...


Dokładniejsze opisy niektórych rozwiązań zastosowanych w moim akwarium:

FILTR DI CHŁODZENIE AKWARIUM
PANEL FILTRACYJNY OŚWIETLENIE NOCNE

Jak powstawał mój zbiornik

Etap I - decyzja

Etap II - planowanie

Etap III - realizacja

Etap IV - próbne zalanie

Etap V - zasalanie

Etap VI - dojrzewanie

Etap VII - korekty sprzętowe


Etap I – decyzja

Na początku było tylko bliżej niesprecyzowane marzenie aby kiedyś założyć akwarium morskie. Wiedza tajemna, jaką należałoby posiąść oraz nieziemskie nakłady finansowe, jakie należałoby ponieść wydawały mi się wtedy barierą nie do pokonania. Tak przynajmniej wynikało z obiegowych opinii z jakimi można było się spotkać w Internecie i akwarystycznej codzienności.

A potem przyszedł Darek S. i powiedział „Zakładam minirafę. Może spróbujesz ze mną?”. I to był ten impuls.

Tak się złożyło, że jednocześnie pojawiła się możliwość zdobycia porządnego oświetlenia HQI przy praktycznie zerowych nakładach finansowych (patrz: koszty). Znajomy akwarysta zakładał zbiornik słodkowodny i potrzebował wyposażenia – w zamian mógł mi zaoferować oświetlenia metalhalogenkowe. Ten zbieg okoliczności spowodował, że po namyśle podjąłem decyzję: tak, spróbuję.


Etap II – planowanie  

W tym momencie moja wiedza na temat akwarystyki morskiej praktycznie nie istniała. Pierwszym krokiem naturalnie więc stało się zdobycie podstawowej wiedzy potrzebnej do założenia zbiornika oraz zdecydowania się na pewne rozwiązania. Rozpoczęło się przekopywanie czasopism akwarystycznych pod kątem morskiej zawartości, kupowanie książek (przebogata literatura w języku polskim – wszystkie 4 pozycje ;-) ). Z powodu skromności oferty dostępnego słowa drukowanego podstawowym źródłem wiedzy stał się oczywiście Internet. Polskich stron również nie ma zbyt wiele ale za to zagranicznych - nieprzebrana ilość (część znajdziesz w dziale: linkownia). Po spędzeniu wielu godzin przed monitorem okazało się, że nie taki diabeł straszny... Da się tą wiedzę przyswoić (podstawową oczywiście bo myślę, że będę stale dowiadywał się czegoś nowego) i wcale nie jest to taka alchemia połączona z czarną magią.

Wiedziałem już, że chcę założyć minirafę nastawioną głównie na proste bezkręgowce. Dlaczego taki wybór? Po pierwsze dla tego, że dysponowałem zbiornikiem 126 l oraz wyposażeniem do niego, którego część dało się wykorzystać. Po drugie dlatego, że koszty inwestycyjne w akwarystyce morskiej jednak są silnie związane z wielkością zbiornika (takiej prostej zależności nie ma w słodkowodnej). Wiem, że są prostsze konfiguracje zbiornika dla początkujących ale uznałem, że jak skakać to na głęboką wodę ;-) Ostrzegam tu uczciwie, że niektórzy ciągle pukają się w głowę uważając, że "porywam się z motyką na Słońce" i, że najdalej za 6 miesięcy w moim akwarium musi wydarzyć się jakiś straszliwy kataklizm spowodowany brakiem wiedzy połączonym z ogólnie znaną trudnością prowadzenia akwariów typu minirafa. Mam nadzieję, że się mylą.


Etap III – realizacja

Wiedziałem już jakiego mniej więcej sprzętu będę potrzebował. Mogłem więc zastanowić się co da się wykorzystać z wyposażenia słodkowodnego a co trzeba będzie dokupić lub zrobić. Przydał się przede wszystkim sam zbiornik, szafka pod niego, grzałka, głowica od filtra wewnętrznego, włączniki zegarowe, przedłużacze i elementy do budowy belki oświetleniowej. Zacząłem kupować i budować brakujące elementy. Jednocześnie można było rozglądać się nad sposobami zagospodarowania pozostałego, zbędnego majątku akwarystycznego (co na wymianę za HQI, co da się sprzedać lub wymienić w sklepie zoologicznym na potrzebne akcesoria, co podarować znajomym akwarystom a co zwyczajnie trzeba będzie wyrzucić).

W międzyczasie sytuacja się skomplikowała - tzw. losy spowodowały, że musiałem się przeprowadzić. Zbiornik powstawał więc od początku już w nowym miejscu.

Ponieważ szafka, którą chciałem wykorzystać (ostatecznie użyłem innej :-) ) nie umożliwiała zamaskowania całej tej rafinerii (sump + orurowanie itp.) zdecydowałem się na wklejenie panelu filtracyjnego. Budowa systemu filtracji (panel z wyposażeniem) okazała się najbardziej pracochłonną częścią przedsięwzięcia. Fakt, że nie musiałem kleić całego zbiornika i budować szafki, przy czym niewątpliwie też trzeba by się napracować.

Po dokładnym zlokalizowaniu zbiornika (ostateczne ustawienie pustego akwarium na szafce) zabrałem się za montaż oświetlenia HQI oraz wykonanie belki oświetleniowej.

Na dnie można było rozłożyć kratkę od podżwirówki. Ponieważ okazało się, że żwir koralowy jest na tyle drobny, że wpada przez otwory pod kratkę przykryłem ją dodatkowo siateczką z tworzywa sztucznego (przeczytaj tez na ten temat wpis w Eksperymentalniku, który powstał w 7 miesięcy po starcie zbiornika). Następnie ułożyłem wymyte wapienie i wypłukany żwir koralowy.

Etap IV – próbne zalanie

Po zakończeniu prac hydrauliczno-elektrycznych przyszedł czas na próbne zalanie wodą kranową w celu sprawdzenia szczelności połączeń i ogólnie poprawności działania. Zgodnie z powszechnie znanymi prawami Murphiego ujawniły się pewne problemy: hałasujące pompy, cieknące klejenie no i przede wszystkim, opisane szerzej w Eksperymentalniku, chybienie koncepcyjne – błędnie poprowadzona przez otwór w szkle rurka tłoczna pompy głównej. Po usunięciu usterek (wymiana pomp, poprawienie klejenia, zmiana przebiegu rurki) ponownie zalałem zbiornik słodką wodą. W celu wypłukania ewentualnych zanieczyszczeń typu resztki kleju oraz powtórnego sprawdzenia systemu pozostawiłem akwarium  z pracującymi pompami przez 3 dni.


 

Etap V - zasalanie

Można było przystąpić do zalewania akwarium wodą r.o. i zasalania. Wstępnie obliczyłem ilość potrzebnej soli i do zbiornika wsypałem około ¾ tej ilości. Uruchomiłem pompy i ogrzewanie tak, aby sól mieszała się a temperatura osiągnęła 25°C co umożliwiło kontrolę zasolenia przez pomiar gęstości wody (gęstościomierz spławikowy wycechowany jest dla wody o takiej temperaturze). Na drugi dzień mogłem dokładnie „dosolić” wodę stale kontrolując jej gęstość (tu uwaga: robi się to w oddzielnym naczyńku a nie w akwarium, gdzie woda jest stale w ruchu). Po rozpuszczeniu soli uruchomiłem odpieniacz, choć nie było jeszcze zanieczyszczeń,  które mógłby usunąć ale za to skutecznie napowietrzał wodę. W takim stanie pozostawiłem zbiornik przez 3 dni.


Etap VI - dojrzewanie

Po tym czasie można zacząć proces dojrzewania zbiornika, czyli wprowadzić pierwsze obciążenie biologiczne – małą ilość żywej skały i makroglony jednocześnie ustawiając czas świecenia HQI na 12 godzin dziennie. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Szybko podskoczyły stężenia substancji azotowych (najpierw NH4+/NH3, później NO2- i NO3-). Odpieniacz zaczął wyrzucać zanieczyszczenia. Pojawiły się okrzemki. Najpierw na żywej skale. Na drugi dzień również na żwirze, innych kamieniach, szybach i makroglonach. Po kilku dniach zniknęły równie gwałtownie jak się pojawiły – praktycznie w ciągu jednego dnia. Pojawiły się za to w niewielkiej ilości krótkie, nitkowate glony zielone. W tym momencie skróciłem czas działania głównego oświetlenia do 9 godzin dziennie. Po około 3 tygodniach wszystkie testy azotowe wskazały 0. Po dalszym tygodniu glony przepuściły drugi atak. Tym razem były to śluzowate glony zielone a atak był znacznie skromniejszy i ograniczył się do części tła, która jest omywana bezpośrednio strumieniem pompy cyrkulacyjnej.

Nadszedł czas pierwszej podmiany wody i dalszego, stopniowego wprowadzania życia. Dlaczego stopniowego? Zgodnie z tym, co udało mi się wyczytać, należy robić to stopniowo i ostrożnie, monitorując uważnie skład chemiczny wody ponieważ zbiornik przy każdej zmianie obciążenia biologicznego (dodaniu życia) przechodzi fazę dostosowawczą – mini dojrzewanie.

Dołożyłem więc trochę żywej skały (6 kg - tak, że łącznie było 7,5 kg). Na drugi dzień znów zarejestrowałem zmiany w stężeniach różnych form azotu. Powróciły okrzemki, choć już w nie tak dużej ilości jak za pierwszym razem. Kiedy sytuacja się powtórnie ustabilizuje dołożę jeszcze około 10 kg żywej skały. Stale monitoruję skład wody.

Przeglądając literaturę i strony internetowe napotyka się na różne opinie co do sposobu wprowadzania żywej skały. Zwłaszcza w polskojęzycznych źródłach najczęściej zaleca się jednorazowe wprowadzenie całej, docelowej ilości. Tłumaczy się to zwłaszcza tym, że stopniowanie wprowadzania oznacza każdorazowo dojrzewanie zbiornika od nowa. Czytając jednak strony np. amerykańskie można też natrafić na opinie przeciwne: lepiej stopniowo. Wprawdzie zbiornik zanotuje kolejne skoki poszczególnych form azotu i innych zanieczyszczeń ale będą one znacznie łagodniejsze niż gdyby akwarium od razu obciążyć pełnym ładunkiem skały. Zdaje się, że początkujący akwarysta morski jest w tej sprawie zmuszony do sięgnięcia do kieszeni po monetę. Mnie wyszła reszka - czyli, że wprowadzam stopniowo ;-)


 

Etap VII – korekty sprzętowe (właściwie to realizowany równolegle z VI)

Szybko okazało się, że zbiornik należy wyposażyć w dodatkowe chłodzenie (patrz także: Eksperymentalnik). Problem rozwiązałem dosyć klasycznie: przy pomocy wiatraczka przeznaczonego do chłodzenia komputerów.

Ujawnił się też problem dosyć intensywnie parującej wody (patrz: Eksperymentalnik). Oczywiście najlepszy byłby system automatycznego uzupełniania wody ale ze względu na skromność budżetu musiałem poradzić sobie bardziej prymitywnymi metodami.
(19.10.2003) Metody prymitywne okazały się zbyt prymitywne. Zdecydowałem się na uruchomienie systemu automatycznego uzupełniania odparowanej wody opartego na przetworniku Elcluwo 112S [www.elcluwo.pl]

W tym etapie (właściwie to najszybciej jak można – jeszcze podczas dojrzewania zbiornika) może okazać się konieczne doregulowanie niektórych urządzeń (np. odpieniacz czy drobne korekty ustawienia termostatu grzałki). Należy też skorygować ustawienie pomp cyrkulacyjnych w taki sposób, aby w zbiorniku nie było "martwych" stref.


I tak powstało.
Teraz wyposażam je w żywą obsadę – to zabawa na długie miesiące, jeśli nie lata... Proces przeróbek i udoskonaleń techniczno - sprzętowych również ciągle trwa i myślę, że szybko się nie zakończy. Ot, choćby ostatnio postanowiłem dorobić do zakupionego filtra r.o. układ doczyszczania wody (filtr DI).

do góry